No cóż 1 dzień pracy takie coś podobno się całe życie pamięta...
U mnie wyglądało to tak..
8:00 budzik no to hop z wyra do wanny umyć się w końcu trzeba się dobrze prezentować. :)
Szybkie śniadanko, herbatka (nitknięta leży teraz na stoliku :D). Słuchawki na uszy i maggot rusza. Idzie słysząc sliczniusi tekścik "Ascetics Of Hate" :).
Wpada 9:30 spotyka pana który przeprowadzał z nim Interview.
-Sorry for being so early
-Not a bother
Stoje czekam wpada jakiś słowak pyta mnie skąd jestem to mówie że z polski a on do mnie coś po słowacku i pyta się czy rozumiem.
Niby języki słowiańskie podobne ale jak Bóg mi miły to był bełkot... Potem okazało się że chciał się zatroszczyć o swoją dziewczyna która polski całkiem nieźle rozumie. :)
Lecz o tym za chwilkę. Wychodzi elegancki pan na pierwszy rzut oka widać Anglik. To się widzi i tyle dobrze ubrany z pięknym akcentem aż miło słuchać.
No nic zbiera nas w jedno miejsce sadza przy stole opowiada rózne rzeczy co będziemy robić itd.
Przeszedłem pierwsze w moim życiu korporacyjne pranie mózgu póki co jestem świadomy że to pranie mózgu więc jestem mniej wiecej bezpieczny.
Mija godzina moze półtorej szef wstaje i stwierdza że w ramach praktyki tego co sie nauczyliśmy o obsłudze klientów idziemy do KFC ja cały w strachu KFC jest najdroższym fast foodem w całym Carlow. Poznałem już pierwszych polaków i pracownika zajmującego się nimi (nota bene polak).
No to jazda pytam o wszystko o co niegrzecznie pytać szefa
-Słuchaj a za to, to oni płacą?
-Stary wyluzuj my tu wszyscy ciężko pracujemy teraz
-ale wiesz ja nie mam kasy na ten posiłek tam drogo jest chyba...
-ale co ty się martfisz pizza hut płaci
0.o
I okazało się to prawdą w ramach szkolenia mamy sobie kupić co chcemy i to zjeść a potem opisać co pracownik KFC zrobił dobrze a co nie...
Krótko mówiąc żarło za free :D :D
Duże zestaw cola frytki to by było z 15 euro kitajec to wbija suma końcowa 0 do wydania zero :D
Z 2 menagerem pogadaliśmy sobie o manhuncie że najbardziej to on lubi zabijać młotkiem. Ja przedstawiłem swoją opinie że przy maksymalnym poziomie brutalności uduszenie torebką foliową wygląda znacznie lepiej niż nawet full młotkiem.
Potem stwierdził że manhunt jest straszny z najsympatyczniejszym irlandczykiem evar wytłumaczyliśmy że przy silent hillu to manhunt to popłuczyny... :D
Koniec lunchu idziemy spowrotem wypełniamy zeszyt ćwiczeń i nie śmiać się dostałem własny zeszyt ćwiczeń w którym odpowiadam na pytania. xD Bomba!
Panowie sprawdzają moje ćwiczonka wszystko na full :D. Już tylko wpisanie się na rejestr 5 h = 43.25 E - podatek to bedzie z jakieś 39 :)
W sumie nieźle jak doliczyć do tego żarcie za około 20 euro i fakt że przez te 5 godzin słuchałem wykładu :D
Niestety następne szkolenie dopiero w środę więc jestem 4 dni w plery ale w tym tygodniu powinienem wyrobić to minim 15 h :D
Podsumowując ja nie wiem co złego w korporacjach nakarmią Cię i jeszcze Ci za to zapłacą :D
Etykiety: Praca